środa, 9 października 2013

Zimnioki w zupie to też pełnoprawne zimnioki

http://www.youtube.com/watch?v=0nlJuwO0GDs to chujostwo jest zbyt dobre, MEHHH!

A więc tym zaczynając od przekleństwa piszę drugą notkę, bo Sandi w porównaniu do mnie ma więcej niż 1 notkę, która jakoś tak biednie wygląda.............. :<

Zmieńmy temat, na coś bardziej nurtującego mnie od dłuższego czasu. Pisanie.
I nie, nie mam tu na myśli pisania notek na blogu. Mam na myśli pisanie przez duże P, takie pisanie w stylu myślę-że-piszę-profesjonalnie. Oczywiście nie jest to pisanie dla zarobienia pieniędzy, nie zamierzam też wydawać książki, ale zamierzam wydać visual novel, a wiąże się z tym w miarę umiejętne pisanie (a przynajmniej takie, żeby dało się to przeczytać bez pozostawienia urazów na psychice). Jednak ktoś już kiedyś opisał pisanie w bardzo trafnych słowach "piłuję tego trupa dniami i nocami i ani kropli krwi nie chce upuścić". Tak właśnie się czuję.
Pisanie nie jest przyjemne moi państwo. A nie, przepraszam, jest w tych krótkich momentach weny, które się pojawiają niezmiernie rzadko. Reszta czasu to silenie się na oryginalność i błyskotliwość, z czego wychodzi kicz, tandeta i oklepane do bólu sceny. No ale taki już mój los, sama przed sobą obiecałam, że dokończę piłowanie tego trupa, nawet jeśli najwidoczniej cierpi na anemię. A może to ja mam za słabą piłę?
KTO SIĘ WYMIENI PIŁĄ? CHOCIAŻ NA KILKA DNI?

W przerwach na pisanie zajmuje się czymś zdecydowanie przyjemniejszym. Rozmyślam nad moimi ukochanymi postaciami. Traktuję je jak moje własne dzieci, wymyśliłam im sama imionka, dobrałam ciuszki, opracowałam zarysy charakteru, które staram się (nieudolnie) rozwijać, ale przede wszystkim wyobrażam sobie, jak będą wyglądać, kiedy moja Yuu je narysuje (a jest bardzo wytrwała, moje postacie są chyba przeklęte, bo jej komputer poległ już wiele razy, kiedy próbowała je narysować). Mimo iż kocham je każdą z osobna, do Nobuo czuje wyjątkową więź, nie tylko dlatego, że jest [spoiler]jedną z nielicznych postaci męskich w tej vn[/spoiler] ale też to, że jeszcze nie doszłam do momentu, w którym po raz pierwszy się pojawia, i nie mogę się doczekać, aż wreszcie będę mogła opisać jego pierwsze słowa, gesty i uśmiechy. <3

Dobra, to tyle na dzisiaj, biologia mnie wzywa! Dobranoc wszystkim!

 
Moja własna postać mym motywatorem. 10 minut w paincie i takie efekty oto są.


niedziela, 8 września 2013

Dzisiaj akurat bez zimnioków *smutna minka*

Tak, tak, wiem, że wstawanie na 8 rano nie jest jeszcze takie złe. Nie mam lekcji na 7, ale mimo to jest mi okropnie ciężko. Nie wiem, od czego to zależy, ale czasami budzę się w dobrym stanie, a czasami z piekącymi bezlitośnie oczami (i zaczyna się challenge "ile rzeczy można zrobić na ślepo i się nie zabić") suchością w ustach (bo zatkał mi się nos w nocy i oddychałam przez usta) i dołującymi myślami w głowie.
A jak nie ma zimnioków na obiad to w ogóle przejebane.

...
Piszę sobie novelkę.
Liczba słów -> 8 913, 43 strona w Wordzie
*wali głową w mur*
Czy ja to kiedyś skończę?
Wpis o pisaniu będzie również, bo jest to temat gnębiący mnie od dłuższego już czasu.
To na tyle na dzisiaj, miłego dnia wam życzę!

Bonus:

Jak wyglądam normalnie (wtedy ludzie pytają się, dlaczego jest mi smutno)
Jak wyglądam, gdy ludzie mówią mi, żebym się uśmiechnęła:

Tak, wkurzam się.

To takie dziwne być bez emocji?
Chyba wyjadę do Japonii, tam przynajmniej zostałabym Kuudere.